Dojrzała skóra nie potrzebuje wojny ze zmarszczkami
Przez wiele lat przemysł kosmetyczny nauczył kobiety patrzeć na skórę jak na projekt wymagający ciągłej korekty.
Najpierw pojawia się pierwsza zmarszczka. Potem przebarwienie. Skóra staje się trochę bardziej sucha. Kontur twarzy zaczyna wyglądać inaczej. I nagle słyszymy, że trzeba walczyć.
- Z wiekiem.
- Ze zmarszczkami.
- Z utratą jędrności.
- Z „oznakami starzenia”.
Tylko czy naprawdę chcemy spędzić kolejne lata na prowadzeniu wojny z procesem, którego nie da się zatrzymać? Może warto postawić pytanie inaczej.
Nie: jak sprawić, żeby skóra wyglądała jak dwadzieścia lat temu?
Ale:
czego potrzebuje skóra, którą mam dzisiaj?
I tutaj odpowiedź okazuje się znacznie prostsza niż półka pełna kosmetyków.
Skóra z wiekiem naprawdę się zmienia
Nie wszystko jest kwestią estetyki. Wraz z wiekiem zmienia się fizjologia skóry. Może stawać się cieńsza, bardziej sucha i mniej sprężysta. Zmniejsza się jej zdolność zatrzymywania wody, a procesy regeneracyjne przebiegają wolniej.
U kobiet dodatkową rolę mogą odgrywać zmiany hormonalne związane z okresem okołomenopauzalnym i menopauzą. American Academy of Dermatology zwraca uwagę, że wraz ze spadkiem poziomu estrogenów skóra może stać się bardziej sucha i cieńsza. Dlatego kosmetyk, który doskonale sprawdzał się kilka czy kilkanaście lat temu, nie musi już dawać tego samego komfortu.
To nie znaczy, że ze skórą dzieje się coś złego.
Zmieniły się jej potrzeby.
Najpierw bariera skóry, dopiero później aktywne składniki
W kosmetycznym świecie łatwo ulec pokusie dodawania. Jeszcze witamina C. Jeszcze kwasy. Retinol. Peptydy. Serum rozświetlające. Peeling. Tymczasem jeżeli skóra jest napięta, piecze po umyciu, łuszczy się albo reaguje podrażnieniem na większość produktów, dokładanie kolejnego aktywnego kosmetyku może tylko pogorszyć sytuację.
Pierwszym celem powinna być dobrze funkcjonująca bariera naskórkowa.
Można wyobrazić ją sobie jak mur. Komórki warstwy rogowej są cegłami, a znajdujące się pomiędzy nimi lipidy, między innymi ceramidy, cholesterol i kwasy tłuszczowe, tworzą rodzaj zaprawy.
Jeżeli ten mur jest szczelny, skóra skuteczniej zatrzymuje wodę i lepiej chroni się przed czynnikami zewnętrznymi.
Jeżeli zostaje uszkodzony, woda szybciej odparowuje, a skóra staje się sucha, szorstka i bardziej reaktywna.
Dlatego dobra pielęgnacja dojrzałej skóry często zaczyna się nie od spektakularnego serum, ale od łagodnego oczyszczania i dobrego kremu.
Dobry krem nie musi kosztować fortuny
Nawilżanie nie zatrzyma procesu starzenia skóry. Ale może zrobić bardzo dużo dla jej wyglądu i komfortu.
Krem pomaga ograniczać utratę wody, zmiękcza warstwę rogową i sprawia, że drobne linie mogą wyglądać mniej wyraźnie. Zarówno American Academy of Dermatology, jak i Mayo Clinic podkreślają znaczenie regularnego stosowania preparatów nawilżających w pielęgnacji dojrzałej skóry.
Warto szukać składników takich jak gliceryna, ceramidy, skwalan, kwas hialuronowy, mocznik w odpowiednim stężeniu czy składniki natłuszczające. Nie dlatego, że brzmią modnie.
Dlatego, że pomagają skórze zatrzymywać wodę i poprawiają jej komfort. W przypadku skóry dojrzałej i suchej często lepiej sprawdzi się krem niż bardzo lekki żel czy emulsja. AAD zwraca uwagę, że wraz z wiekiem skóra zwykle potrzebuje bogatszego wsparcia nawilżającego.
Delikatne oczyszczanie zamiast szorowania
Przez lata funkcjonowało przekonanie, że skóra po umyciu powinna być niemal „skrzypiąco czysta”. Dzisiaj wiemy, że takie uczucie często oznacza po prostu, że usunęliśmy z powierzchni skóry zbyt dużo naturalnych lipidów. Dojrzałej i suchej skórze zwykle bardziej służy łagodny preparat myjący niż agresywne mydło, silnie odtłuszczające żele i codzienne peelingi.
AAD rekomenduje łagodne oczyszczanie oraz unikanie intensywnego szorowania skóry. Nie trzeba również „doczyszczać” twarzy do granic możliwości.
Pielęgnacja nie jest testem wytrzymałości.
Najlepszy kosmetyk przeciwstarzeniowy może być najmniej efektowny
Jeżeli mielibyśmy wskazać jedną rzecz, której znaczenie dla starzenia skóry jest najlepiej udokumentowane, byłaby nią ochrona przed promieniowaniem ultrafioletowym. Promieniowanie UV przyspiesza między innymi powstawanie przebarwień, utratę elastyczności i rozwój zmarszczek. Proces ten określa się jako fotostarzenie.
Dlatego dermatolodzy traktują ochronę przeciwsłoneczną jako fundament profilaktyki przedwczesnego starzenia skóry.
AAD zaleca stosowanie preparatu zapewniającego ochronę szerokopasmową o wartości SPF 30 lub wyższej, szczególnie na odsłonięte części skóry.
I tutaj ważna uwaga.
SPF nie jest tylko kosmetykiem „przeciw zmarszczkom”. Ochrona przeciwsłoneczna ma przede wszystkim ograniczać skutki promieniowania UV, w tym ryzyko nowotworów skóry. Efekt estetyczny jest dodatkową korzyścią.
SPF również jesienią i zimą?
Tak, chociaż sposób ochrony powinien być rozsądnie dopasowany do ekspozycji.
Promieniowanie UVA dociera do powierzchni Ziemi również poza latem i może przenikać przez szyby. Dlatego przy regularnym przebywaniu na zewnątrz codzienna ochrona twarzy, szyi czy dłoni ma sens również poza sezonem wakacyjnym.
Nie oznacza to życia w lęku przed każdym promieniem słońca. Chodzi o nawyk.
Tak samo jak zapinamy pasy w samochodzie, tak samo możemy rano nałożyć krem ochronny na twarz.
A retinol? Tutaj rzeczywiście mamy dowody
Jeżeli istnieje grupa składników kosmetycznych, której skuteczność w poprawie wyglądu skóry jest szczególnie dobrze udokumentowana, są nią retinoidy, czyli pochodne witaminy A. Do tej grupy należy między innymi retinol stosowany w kosmetykach, a także silniejsze retinoidy dostępne w produktach leczniczych.
Retinoidy mogą poprawiać wygląd drobnych zmarszczek, przebarwień i tekstury skóry.
Ale tutaj obowiązuje zasada:
więcej i częściej nie musi znaczyć lepiej.
Retinoidy mogą powodować przesuszenie, pieczenie, zaczerwienienie i łuszczenie. Jeśli ktoś nigdy wcześniej ich nie stosował, rozsądniej jest zacząć od łagodniejszego preparatu i używać go początkowo rzadziej, obserwując reakcję skóry.
Retinoidów nie należy również rozpoczynać jednocześnie z kilkoma innymi potencjalnie drażniącymi składnikami. I bardzo ważne: retinoidy są niewskazane w ciąży.
Witamina C może być dobrym dodatkiem
Kosmetyki z witaminą C należą do kolejnej grupy produktów, które mają sens, choć nie trzeba traktować ich jako obowiązkowego elementu pielęgnacji.
Stosowana miejscowo witamina C działa antyoksydacyjnie i może wspierać pielęgnację skóry z nierównym kolorytem oraz przebarwieniami. AAD i Mayo Clinic wymieniają ją wśród składników wykorzystywanych w pielęgnacji skóry z oznakami starzenia.
Nie zastępuje jednak kremu przeciwsłonecznego. Serum z witaminą C i SPF mogą się uzupełniać, ale to nadal filtr przeciwsłoneczny jest podstawą ochrony przed promieniowaniem UV.
A co z peptydami, kwasem hialuronowym i niacynamidem?
Są użyteczne. Tylko nie trzeba mieć wszystkich naraz. Kwas hialuronowy jest przede wszystkim składnikiem pomagającym wiązać wodę i poprawić nawodnienie powierzchni skóry.
Niacynamid może wspierać funkcjonowanie bariery naskórkowej oraz być pomocny przy nierównym kolorycie. Peptydy stanowią bardzo dużą grupę składników i nie wszystkie mają identyczne działanie ani równie mocne dowody. Dlatego zamiast kupować produkt tylko dlatego, że na opakowaniu znajduje się modne słowo, lepiej odpowiedzieć sobie na pytanie:
jaki konkretny problem chcę rozwiązać?
- Suchość?
- Przebarwienia?
- Szorstkość?
- Podrażnienie?
- Drobne zmarszczki?
Od tego powinna zaczynać się pielęgnacja.
Nie od reklamy.
Nie potrzebujemy dziesięciu składników aktywnych
To jedna z największych pułapek współczesnej pielęgnacji. Kupujemy retinol. Następnie witaminę C.
Potem kwas glikolowy, serum z niacynamidem, peptydy, kwas hialuronowy i kolejny produkt, którego nazwa zaczęła pojawiać się we wszystkich mediach społecznościowych. W pewnym momencie zamiast pielęgnować skórę, zaczynamy przeprowadzać na niej codzienny eksperyment chemiczny.
A skóra wcale nie musi być z tego zadowolona.
Większa liczba składników aktywnych nie oznacza automatycznie lepszych rezultatów. Przeciwnie, jednoczesne stosowanie wielu silnych produktów zwiększa ryzyko podrażnienia i uszkodzenia bariery naskórkowej.
Dojrzała skóra często szczególnie dobrze reaguje na regularność i prostotę.
- Dobre oczyszczanie.
- Krem nawilżający.
- Ochrona przeciwsłoneczna.
- I jeden dobrze dobrany składnik aktywny, jeżeli rzeczywiście go potrzebujemy.
To może być cała pielęgnacja.
Prosty plan pielęgnacji dojrzałej skóry
Jeżeli półka w łazience zaczyna przypominać małe laboratorium, warto wrócić do podstaw.
Rano
1. Delikatne oczyszczenie
Nie każda skóra wymaga rano intensywnego mycia. Czasami wystarczy woda albo bardzo łagodny preparat.
2. Opcjonalnie serum
Na przykład witamina C lub niacynamid, jeżeli skóra dobrze je toleruje i chcemy pracować nad konkretnym problemem.
3. Krem nawilżający
Dopasowany do poziomu suchości skóry.
4. Ochrona przeciwsłoneczna SPF 30 lub wyższa
To najważniejszy element porannej profilaktyki fotostarzenia.
Wieczorem
1. Dokładne, ale łagodne oczyszczenie
Jeśli używamy makijażu lub kremu z filtrem, warto usunąć je dokładnie, ale bez szorowania skóry.
2. Składnik aktywny
Na przykład retinol, jeśli go stosujemy. Nie musi pojawiać się każdego wieczoru.
3. Krem
Wieczorem może być bardziej odżywczy niż rano, szczególnie przy suchej skórze.
I właściwie tyle.
Nie trzeba nakładać siedmiu warstw kosmetyków, żeby pielęgnacja była dobra.
Co z peelingami?
Z wiekiem odnowa naskórka przebiega wolniej, dlatego delikatne złuszczanie może poprawić gładkość i wygląd skóry. Ale tutaj również więcej nie oznacza lepiej.
Codzienny peeling mechaniczny, szczoteczki, mocne kwasy i retinoid używane jednocześnie mogą prowadzić do podrażnienia zamiast poprawy skóry.
Jeżeli stosujemy retinol, wprowadzanie dodatkowych kwasów powinno być szczególnie ostrożne. W przypadku skóry wrażliwej czasem najlepszym peelingiem okazuje się…
brak peelingu przez jakiś czas.
Najpierw odbudowujemy komfort skóry, a dopiero później zastanawiamy się, czy naprawdę potrzebujemy kolejnego produktu.
Czy krem może usunąć zmarszczki?
Nie.
I myślę, że warto powiedzieć to wprost.
Kosmetyk może poprawić nawodnienie skóry, jej gładkość, koloryt czy wygląd drobnych linii. Nie może jednak cofnąć zmian strukturalnych zachodzących z wiekiem ani sprawić, że pięćdziesięcioletnia skóra stanie się dwudziestoletnią.
I właściwie nie musi. Zmarszczka nie oznacza przecież, że pielęgnacja nie działa.
Niektóre z nich powstają dlatego, że przez tysiące dni uśmiechaliśmy się, marszczyliśmy czoło, mrużyliśmy oczy na słońcu i po prostu żyliśmy.
Celem dobrej pielęgnacji może być zdrowa, komfortowa, dobrze nawilżona i chroniona skóra, a nie twarz pozbawiona każdej oznaki czasu.
Szyja, dekolt i dłonie też są skórą
Przez lata pielęgnujemy twarz, a następnie kończymy nakładanie kremu dokładnie na linii żuchwy. Tymczasem szyja, dekolt i dłonie również są regularnie narażone na promieniowanie UV oraz utratę wilgoci. Nie potrzebują osobnego zestawu luksusowych kosmetyków.
W większości przypadków produkty stosowane na twarz możemy delikatnie rozprowadzić również na szyi i dekolcie, jeśli skóra dobrze je toleruje. Szczególnie ważna jest ochrona przeciwsłoneczna.
Dłonie również warto regularnie kremować i chronić przed słońcem. To bardzo proste rzeczy, które wykonywane przez lata mają większe znaczenie niż pojedynczy kosztowny zabieg wykonany raz na jakiś czas.
Nie zapominajmy, że skóra jest częścią organizmu
Kosmetyki mają znaczenie. Ale skóra nie kończy się na powierzchni. Sen, dieta, palenie papierosów, ekspozycja na słońce, stres, nawodnienie organizmu i ogólny stan zdrowia również wpływają na jej wygląd. Nie istnieje produkt kosmetyczny, który zrekompensuje wieloletnie intensywne opalanie.
Nie istnieje serum, które zastąpi sen. Nie istnieje również krem, który sprawi, że organizm przestanie się starzeć.
I znowu, nie jest to powód do pesymizmu.
Wręcz przeciwnie.
Oznacza to, że nie wszystko zależy od tego, co kupimy w drogerii.
Pielęgnacja po 50. nie musi być „pielęgnacją po 50.”
Na opakowaniach kosmetyków często pojawiają się oznaczenia:
30+
40+
50+
60+
Tymczasem metryka nie mówi wszystkiego o skórze.
Dwie kobiety w tym samym wieku mogą mieć zupełnie inne potrzeby. Jedna będzie miała bardzo suchą i wrażliwą cerę, druga nadal mieszaną. Jedna będzie zmagała się z przebarwieniami, druga głównie z utratą jędrności.
Dlatego dużo bardziej użyteczne niż pytanie:
„Jaki krem powinnam stosować po pięćdziesiątce?”
jest pytanie:
„Czego potrzebuje moja skóra?”
To zmienia bardzo wiele.
Starzenie nie oznacza zaniedbania
Nie podoba mi się również druga skrajność. Skoro zmarszczki są naturalne, można usłyszeć, że powinnyśmy po prostu „zaakceptować wiek” i przestać przejmować się wyglądem.
Nie.
Można akceptować swój wiek i jednocześnie lubić kosmetyki. Można nie wstydzić się zmarszczek i chcieć poprawić kondycję skóry. Można korzystać z retinolu, makijażu, zabiegów kosmetycznych czy medycyny estetycznej, jeżeli robimy to świadomie i dla siebie.
Akceptacja nie oznacza rezygnacji z dbania o wygląd. Oznacza raczej, że nie uzależniamy własnej wartości od tego, czy udało nam się ukryć każdą oznakę upływu czasu.
Mniej walki, więcej pielęgnacji
Może więc warto przestać używać języka wojny. Nie musimy walczyć ze zmarszczkami. Nie musimy zwalczać wieku. Nie musimy „pokonywać” menopauzy ani „cofać czasu”. Możemy po prostu pielęgnować skórę, którą mamy teraz.
Chronić ją przed nadmiernym słońcem. Dbać o jej barierę. Nawilżać. Stosować składniki, których działanie ma sens.
I nie oczekiwać od kremu czegoś, czego żaden krem nie jest w stanie zrobić. Bo dojrzała skóra nie potrzebuje wojny.
Potrzebuje troski, konsekwencji i odrobiny łagodności.
A może właśnie tak powinna wyglądać dobra pielęgnacja w każdym wieku.
Bądźcie piekne każdego dnia