Ten artykuł powstał po raz pierwszy w marcu 2018 roku.
Wtedy postanowiłam sprawdzić na sobie dietę warzywno-owocową dr Ewy Dąbrowskiej.
Nie była to moja pierwsza próba zmiany sposobu żywienia. Do różnych diet podchodziłam już wtedy dość sceptycznie, bo wiele wcześniejszych prób kończyło się podobnie, dużą mobilizacją na początku i rozczarowaniem później.
A jednak chciałam spróbować.
Byłam zmęczona, zestresowana, nie czułam się dobrze we własnym ciele. Chciałam mieć więcej energii, poprawić wygląd skóry i włosów, a przy okazji zrzucić około 15 kilogramów.
I tak zaczęła się moja przygoda z postem dr Dąbrowskiej.
Co zakłada dieta warzywno-owocowa?
Klasyczna wersja tego sposobu żywienia opiera się przez określony czas głównie na wybranych warzywach i niewielkiej ilości owoców.
W praktyce jest to dieta bardzo niskoenergetyczna, uboga przede wszystkim w białko i tłuszcz.
Jej zwolennicy opisują ją nie tylko jako sposób redukcji masy ciała, ale również jako rodzaj postu mającego uruchamiać procesy regeneracyjne i „oczyszczające”.
I tutaj zaczyna się najważniejsza różnica pomiędzy tym, jak patrzyłam na tę dietę w 2018 roku, a tym, jak patrzę na nią dzisiaj.
„Detoks organizmu”, dzisiaj użyłabym innych słów
W pierwotnym artykule pisałam, że post ma „detoksykować”, „oczyszczać” i naprawiać organizm.
Dzisiaj nie użyłabym już takich stwierdzeń w takiej formie.
Organizm posiada własne systemy usuwania zbędnych produktów przemiany materii. Najważniejszą rolę pełnią tutaj między innymi wątroba, nerki, jelita i płuca.
Nie ma dobrych dowodów na to, że kilkutygodniowa dieta warzywno-owocowa usuwa z organizmu bliżej nieokreślone „toksyny”.
NCCIH zwraca uwagę, że badania nad dietami typu detox są nieliczne i zwykle mają niską jakość, a restrykcyjne programy mogą prowadzić do niedoborów, odwodnienia czy zaburzeń elektrolitowych.
To jednak nie oznacza, że wszystkie zmiany odczuwane podczas takiego postu są wymyślone.
Możemy poczuć się lżej, jeść znacznie więcej warzyw, ograniczyć sól, alkohol, słodycze, fast food i wysoko przetworzone produkty. Samo to potrafi zmienić samopoczucie.
Tyle że nie trzeba nazywać tego „oczyszczaniem z toksyn”.
Dlaczego masa ciała szybko spada?
Po pierwszym tygodniu mojego postu na wadze było około 2 kg mniej.
Przy bardzo niskiej kaloryczności taki szybki spadek nie jest zaskakujący.
Ale nie oznacza, że dwa kilogramy tkanki tłuszczowej zniknęły w ciągu kilku dni.
W początkowym okresie redukcji tracimy także wodę i część zapasów glikogenu. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej zwraca uwagę, że w diecie opartej wyłącznie na warzywach i owocach początkowy ubytek masy ciała wynika również z efektu moczopędnego, a nie wyłącznie ze spalania tkanki tłuszczowej.
Dlatego szybki wynik na wadze potrafi być bardzo motywujący, ale nie pokazuje całego obrazu.
Największy problem, zbyt mało białka i energii
To jest dla mnie dzisiaj najważniejszy punkt.
Warzywa i owoce są niezwykle wartościowe.
Dostarczają błonnika, witamin, składników mineralnych, polifenoli i wielu innych związków.
Ale same nie tworzą pełnowartościowej diety na wiele tygodni.
W klasycznej wersji postu warzywno-owocowego bardzo ograniczona jest ilość białka i tłuszczu.
Przy dłuższym stosowaniu może to oznaczać większe ryzyko utraty beztłuszczowej masy ciała, osłabienia i niedostatecznej podaży części składników odżywczych.
NCEZ zalicza tak restrykcyjną dietę warzywno-owocową do diet nieracjonalnych właśnie między innymi ze względu na niedostateczną podaż pełnowartościowego białka.
Czy bardzo niskokaloryczne diety są zawsze złe?
Nie.
I tutaj warto zachować rozsądek zamiast przechodzić z jednej skrajności w drugą.
Bardzo niskoenergetyczne diety są wykorzystywane również we współczesnej medycynie i dietetyce.
Ale nie jako uniwersalny domowy detoks.
Aktualne zalecenia NICE mówią, że diety dostarczające 800 do 1200 kcal mogą być stosowane w określonych sytuacjach jako część kompleksowego leczenia nadwagi lub otyłości, z odpowiednim wsparciem.
Diety poniżej 800 kcal powinny być rozważane tylko w specjalistycznej opiece nad osobami z otyłością, gdy istnieje kliniczna potrzeba szybkiej redukcji masy ciała. Powinny być kompletne żywieniowo, ograniczone czasowo i prowadzone pod nadzorem.
I to jest bardzo istotna różnica.
Co w tej diecie nadal uważam za wartościowe?
Całkiem sporo.
Nie wyrzucałabym całej idei do kosza tylko dlatego, że nie zgadzam się z jej najbardziej restrykcyjną formą.
Bardzo podoba mi się nacisk na:
dużą ilość warzyw, ograniczenie żywności wysoko przetworzonej, prostotę posiłków, ograniczenie słodyczy i alkoholu oraz zwrócenie uwagi na to, co właściwie jemy.
To są elementy, które spokojnie możemy przenieść do codziennego żywienia.
NCEZ również podkreśla, że warzywa i owoce powinny stanowić około połowy objętości prawidłowo komponowanego talerza, ale obok nich potrzebujemy również źródeł białka, produktów zbożowych i odpowiednio dobranych tłuszczów.
I właśnie tutaj dla mnie przebiega granica.
Dużo warzyw, tak. Życie przez wiele tygodni niemal wyłącznie na warzywach, to już zupełnie inna sprawa.
A co z samoleczeniem organizmu?
Organizm rzeczywiście ma ogromne zdolności regeneracyjne.
Skóra się odnawia.
Wątroba potrafi się regenerować.
Układ odpornościowy reaguje na zagrożenia.
Komórki nieustannie naprawiają uszkodzenia.
Nie potrzebujemy jednak do tego koniecznie sześciotygodniowej głodówki warzywno-owocowej.
Sen, ruch, odpowiednia ilość energii i białka, prawidłowa masa ciała, unikanie nadmiaru alkoholu, niepalenie i dobrze skomponowane jedzenie również tworzą organizmowi warunki do prawidłowej pracy.
Naturalne wspieranie organizmu ma dla mnie ogromne znaczenie.
Ale dzisiaj wolę mówić o wspieraniu fizjologii, a nie o magicznym „uruchamianiu samoleczenia” jedną konkretną dietą.
Moje doświadczenie z 2018 roku
Nie chcę usuwać z tego artykułu tego, co najważniejsze.
Mojego doświadczenia.
Pamiętam, że dieta była dla mnie naprawdę trudna.
Większość jedzenia mi nie smakowała. Potrawy wydawały mi się jałowe. Samo przygotowywanie posiłków zaczynało męczyć. Jednocześnie po pierwszym tygodniu widziałam na wadze mniej i zauważyłam niewielką poprawę samopoczucia.
I właśnie dlatego takie diety są kuszące.
Dają szybki, widoczny efekt.
Problem zaczyna się później, kiedy trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie:
Co będę jadła przez następne miesiące i lata?
Bo prawdziwą sztuką nie jest wytrzymać kilka tygodni.
Prawdziwą sztuką jest zbudować sposób żywienia, z którym można normalnie żyć.
A moja surówka zostaje
Ze starego wpisu zostawiam jeden bardzo sympatyczny element, surówkę z czerwonej kapusty.
Do jej przygotowania wystarczą:
- ¼ średniej główki czerwonej kapusty
- 1 jabłko
- ½ pęczka natki pietruszki
- sok z połowy cytryny
Kapustę drobno szatkujemy, jabłko kroimy, pietruszkę siekamy i wszystko skrapiamy sokiem z cytryny.
Prosto, świeżo i bez żadnej ideologii.
Sukces czy fiasko?
Po latach odpowiedziałabym:
ani jedno, ani drugie.
Post warzywno-owocowy nie jest dla mnie magiczną kuracją oczyszczającą.
Nie uważam również, że każdy powinien go przechodzić.
Ale mój eksperyment nauczył mnie czegoś ważnego.
Pokazał, jak bardzo sposób jedzenia wpływa na samopoczucie, jak łatwo można zwiększyć ilość warzyw i jak silnie szybki spadek wagi potrafi działać na naszą motywację.
Dzisiaj wybrałabym jednak rozwiązanie mniej restrykcyjne.
Więcej warzyw i owoców, ale także odpowiednia ilość białka, zdrowych tłuszczów i energii.
Mniej produktów wysoko przetworzonych.
Więcej regularności.
I redukcję masy ciała, którą można kontynuować miesiącami bez nieustannej walki z własnym organizmem.
Bo zdrowa dieta nie powinna być karą. Powinna być sposobem żywienia, z którym potrafimy zostać na długo.
Źródła:
Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej, Monodiety w otyłości
NICE, aktualne zalecenia dotyczące diet niskoenergetycznych i bardzo niskoenergetycznych
NCCIH, Detoxes and Cleanses: What You Need To Know
Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej, redukcja masy ciała i Talerz Zdrowego Żywienia
Źródła sprawdzono we wrześniu 2026 roku.
Informacja
Artykuł opisuje również moje osobiste doświadczenie z 2018 roku. Bardzo restrykcyjne diety o niskiej podaży energii nie są odpowiednie dla każdego. Szczególnej ostrożności wymagają między innymi osoby z chorobami przewlekłymi, zaburzeniami odżywiania, kobiety w ciąży i karmiące oraz osoby przyjmujące leki, których działanie może zależeć od sposobu żywienia.