INNE

Mężczyzna czy pantoflarz?

Niedawno na portalach społecznościowych wywiązała się zażarta dyskusja na temat wypowiedzi jednego z polskich aktorów Mirosława Baki. Cóż on takiego powiedział?:

Nie skrzywdziłbym swojej żony kultywując znajomość czy przyjaźń z jakąś moją koleżanką, wiedząc, że żona czułaby się z tym niepewnie. Po prostu są rzeczy mniej lub bardziej ważne. Skoro ożeniłem się z tą kobietą, to jest ona dla mnie najważniejsza.

I tu zachodzi pytanie, czy to co powiedział jest piękne, czy przesadne?

Nie wiem jak Wy, ale zawsze wydawało mi się, że ludzie powinni być indywidualnościami, posiadającymi też swój własny świat. Świat poza rodziną. Świat, który w niczym nie szkodziłby domowemu ognisku i  nie burzył  jego wartości i fundamentów a wręcz odwrotnie – uzupełniał go. Każdy z nas stworzony jest do kontaktów z ludźmi. Spotykamy ich już od wczesnych lat. Niektórzy zawiązują przyjaźnie, niektórzy odchodzą. Niektóre znajomości przetrwają a inne nie. W każdym bądź razie w ten sposób gromadzimy doświadczenia, poznajemy różne osobowości, różne typy ludzi, z którymi się związujemy;  bądź przyjaźnie, bądź zwykłą znajomością a innych traktujemy nadzwyczaj wyjątkowo czyli pobieramy się.

W chwili, kiedy zakładamy własne rodziny.mamy męża, żonę, nie znaczy, że cały dotychczasowy świat ma runąć, zamknąć się, być odcięty, zapomniany. Bo ten właśnie świat nas stworzył, wykreował, ukształtował na ludzi takich jakich jesteśmy obecnie.

A nawiązując do wypowiedzi Pana Mirka uważam, że kobieta która zna swoją wartość, wie na czym stoi, ufa swojemu mężczyźnie, bo on nie daje i nigdy nie dawał powodów, by być zazdrosną o koleżanki i przyjaciółki nie powinna nawet dopuścić, by jej MĘŻCZYZNA nie kontynuował znajomości i przyjaźni które miał, które miały jakąś wartość, które stanowiły część jego historii, jego życia. Powinna je poznać i stać się ich częścią i wspólnie z mężem kontynuować, pisać tę historię.

Przyjaźń to coś pięknego, coś stałego o ile jest prawdziwa i szczera, to skrzydła, które dają nam latać kiedy jest źle a bywa często źle, nawet bywa źle wśród małżonków. Żoną, mężem się jest a czasem nie, a przyjaźnie są wieczne – oczywiście mówię tu o prawdziwych, pielęgnowanych latami, przy których trzeba było zjeść nie jedną beczkę soli.

Nie znam prawdziwego faceta, kochającego swoją żonę, kobietę która jest pewna siebie i tego co sobą reprezentuje, żeby dał się wsadzić w klatkę, złotą klatkę, gdzie jedyną jego znajomością i przyjaciółką będzie żona i to ona będzie mu mówiła z kim i jak się ma kumplować i kontaktować. Strojąc fochy niezadowolenia kobieta, staje się sama niewolnicą siebie, nie potrafi taka kobieta uporządkować swojego  życia. Jedynym jej z głównych zajęć jest mącenie i podejrzewanie, mieszanie i manipulowanie. Z latami  staje się takie zachowanie męczące dla obu stron.

A można przecież inaczej. Poznać świat męża. Mąż niech pozna świat żony. Przyjaciół i znajomych. Ludzi z którymi się wychowywało, z którymi spędzało się świetne chwile, których relacje się nie zmieniły do dnia dzisiejszego. Ludzi, którzy mogą stanowić grupę wsparcia dla Was obojga, którzy i dla Was będą przyjaciółmi.

Życzę Wam wszystkim takich mężów i takich żon, dzięki którym dotychczasowy świat będzie rozwijany, budowany, umacniany. Bez względu ile macie lat. A im więcej macie, tym bardziej się starajcie a nie ograniczajcie sobie na wzajem wolność. Wspierajcie się i pielęgnujcie, to co przez większość życia dawało radość i zadowolenie.

Kobiety przestańcie mieszać, manipulować i stroić fochy. Weźcie się za siebie, zajmijcie się czymś pożytecznym, niech Wasza wartość wzrośnie. Przestańcie z mężczyzny robić PANTOFLARZA i maminsynka. Przestańcie zamykać facetów w klatkach, bo kiedyś sam Wam wyleci na wolność, której nie miał do tej pory tyle. I na litość boską ufajcie, ufajcie jak kochacie i nie miałyście do tej pory żadnych sygnałów, że to zaufanie może być nadszarpnięte.

Panowie, nie dajcie się wsadzić w  klatki, wejść pod obcas. To nie przystoi mężczyźnie. Kochajcie swoje żony, ufajcie, poznajcie i jej świat, przyjaciół, znajomych. Bądźcie ich częścią. Mężczyzna, który wlazł “pod obcas” boi się swojej drugiej połówki, boi się siebie. A jak się boi, to znaczy że i jego wartość jest mała. O zgrozo!!!! Gdzie Ci mężczyźni?

 

 

Inne w tej kategorii:

MY GREY MOON  nie jest i nie będzie blogiem zawierającym narzucone i wygodne informacje dla czyjegoś widzi mi się. Jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną naukę, technikę, badania oraz  wiedzę i doświadczenie autorki rodzą się treści  indywidualne, czasami może niekomfortowe czy kontrowersyjne, wzbudzające złość, odrazę a nawet zazdrość.  Dla mnie ważne jest to,  czego doświadczyłam i co sprawdziłam i czym mogę się podzielić, by pomóc lub przynajmniej spróbować .  Inaczej nie będzie.  Uśmiech i zdrowie ludzi jest dla mnie największą nagrodą. -Iwona Sarnicka-

Dodaj komentarz, opinię, propozycję: