Przez większość życia nie była gwiazdą pierwszych stron magazynów. Nie budowała kariery influencerki, nie próbowała zatrzymać czasu i nie podporządkowywała się temu, czego świat oczekiwał od kobiet w określonym wieku. A jednak to właśnie w późniejszych latach życia Iris Apfel stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon stylu na świecie.
Ogromne, okrągłe okulary, dziesiątki bransolet, wyraziste kolory i niezwykła umiejętność łączenia rzeczy pozornie do siebie niepasujących były tylko zewnętrzną częścią jej fenomenu. Znacznie ciekawsze było to, co znajdowało się pod nimi: niezależność, ciekawość świata i przekonanie, że metryka nie powinna odbierać człowiekowi prawa do eksperymentowania, tworzenia ani bycia zauważonym.
Iris Apfel zmarła 1 marca 2024 roku w wieku 102 lat. Pozostawiła po sobie znacznie więcej niż niezwykłą garderobę. Zostawiła bardzo prostą, ale nadal potrzebną lekcję: styl nie ma wieku, a starzenie się nie musi oznaczać znikania.
Nie chciała wyglądać jak wszyscy. Chciała wyglądać jak Iris
Iris Barrel urodziła się w Nowym Jorku w 1921 roku. Od młodości interesowały ją tkaniny, sztuka, kolory i przedmioty, które inni często uznawali za zbyt dziwne, zbyt stare albo po prostu niemodne. Zamiast podążać za obowiązującymi trendami, stopniowo tworzyła własny język wizualny.
To właśnie ta niezależność stała się później jej znakiem rozpoznawczym. Potrafiła zestawić luksusowy element garderoby ze znaleziskiem z pchlego targu, drogą biżuterię z prostymi dodatkami i rzeczy pochodzące z zupełnie różnych kultur oraz epok. Metropolitan Museum of Art, opisując jej styl przy okazji wystawy „Rara Avis”, zwracało uwagę właśnie na tę swobodę łączenia mody wysokiej z przedmiotami znalezionymi poza światem luksusu.
Nie chodziło jednak o ekstrawagancję dla samej ekstrawagancji. Iris Apfel traktowała ubranie jak formę wypowiedzi. Nie próbowała dopasować się do obrazu kobiety, który akurat uznawano za właściwy. Ubierała się tak, jak sama chciała wyglądać.
I być może właśnie dlatego po latach tak wiele osób zobaczyło w niej coś więcej niż kolorowe ubrania i wielkie okulary. Zobaczyło kobietę, która przez całe życie konsekwentnie pozostawała sobą.
Zanim została ikoną
Zanim świat poznał Iris Apfel jako ekscentryczną ikonę stylu, przez dziesięciolecia była związana przede wszystkim z tkaninami, wzornictwem i projektowaniem wnętrz.
W 1948 roku poślubiła Carla Apfela. Dwa lata później wspólnie założyli firmę Old World Weavers, specjalizującą się w odtwarzaniu i produkcji historycznych tkanin dekoracyjnych. Praca stała się jednocześnie ich wspólną pasją. Podróżowali po świecie, poszukując niezwykłych materiałów, wzorów i inspiracji, a Iris z czasem stała się cenioną znawczynią zabytkowych tkanin.
Jej wiedza była wykorzystywana przy wielu prestiżowych projektach renowacyjnych. Wśród nich znalazły się również prace związane z wnętrzami Białego Domu. Metropolitan Museum of Art, opisując jej dorobek, wskazuje właśnie działalność w dziedzinie tekstyliów, projektowania wnętrz oraz konsultacje przy projektach restauratorskich jako ważną część jej zawodowej historii.
Przez większość tego czasu Iris Apfel pozostawała jednak osobą znaną przede wszystkim w środowisku projektantów, kolekcjonerów i specjalistów od wzornictwa. Nie budowała własnej marki osobistej i nie planowała kariery w świecie mody.
Paradoksalnie właśnie dlatego jej późniejsza popularność jest tak fascynująca. Kiedy większość ludzi zaczyna myśleć o wycofaniu się z aktywności zawodowej, Iris dopiero wchodziła na scenę, na której miał ją poznać cały świat.
Wystawa, która zmieniła wszystko
Przełom nastąpił w 2005 roku. Iris Apfel miała wtedy 84 lata.
Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku przygotowało w Costume Institute wystawę „Rara Avis: Selections from the Iris Barrel Apfel Collection”. Pokazano na niej elementy jej prywatnej kolekcji, biżuterię, dodatki oraz kompletne stylizacje zestawione dokładnie w taki sposób, w jaki sama je nosiła.
To nie była jednak zwyczajna prezentacja niezwykłej garderoby.
W centrum znalazło się coś znacznie ciekawszego: sposób myślenia o ubraniu. Iris bez skrępowania łączyła haute couture ze znaleziskami z pchlich targów, kosztowną biżuterię z prostymi dodatkami, przedmioty pochodzące z różnych krajów, kultur i epok. Nie interesowały jej zasady mówiące, co do czego pasuje. Interesowało ją to, czy całość opowiada historię.
Metropolitan Museum of Art zwracało uwagę, że wystawa stawiała indywidualny styl ponad modą i jednostkę ponad zbiorowością. To właściwie najlepsze podsumowanie całej filozofii Iris Apfel.
„Rara Avis” była prezentowana od 13 września 2005 roku do 22 stycznia 2006 roku. Wystawa okazała się początkiem zupełnie nowego rozdziału jej życia.
Nagle kobietą, która przez dziesięciolecia działała przede wszystkim w świecie tekstyliów, wnętrz i kolekcjonerstwa, zainteresowały się media, projektanci i branża modowa.
Iris Apfel została ikoną w wieku, w którym kultura masowa zazwyczaj przestaje interesować się kobietami.
A ona dopiero się rozkręcała.
Ikona mody po osiemdziesiątce
Popularność, którą przyniosła wystawa w Metropolitan Museum of Art, nie okazała się chwilową ciekawostką. Iris Apfel zaczęła pojawiać się w magazynach, kampaniach reklamowych i projektach największych marek. Kobieta, która przez większość życia pracowała poza światłem reflektorów, stała się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci współczesnej mody.
Jej znakiem rozpoznawczym były ogromne, okrągłe okulary, krótkie białe włosy i imponująca liczba naszyjników oraz bransolet. Jednak zainteresowanie Iris nie wynikało wyłącznie z wyglądu. Fascynowało przede wszystkim to, z jaką swobodą funkcjonowała w świecie, który przez dziesięciolecia niemal automatycznie łączył modę, atrakcyjność i sukces z młodością.
W 2014 roku powstał poświęcony jej film dokumentalny „Iris” w reżyserii Alberta Mayslesa. Kamera pokazuje nie tylko garderobę i niezwykłe przedmioty zgromadzone przez lata, ale przede wszystkim samą Iris: błyskotliwą, ciekawą świata, pracowitą i obdarzoną ogromnym dystansem do siebie.
Jej kariera rozwijała się dalej. Współpracowała między innymi z marką kosmetyczną MAC, a w 2019 roku, mając 97 lat, podpisała kontrakt z jedną z największych agencji modelingowych na świecie, IMG Models.
To brzmi niemal jak scenariusz filmu: pierwszą prawdziwie międzynarodową karierę modelki rozpocząć wtedy, gdy inni od dawna oczekują już spokojnej emerytury.
Iris nie zamierzała jednak zwalniać.
Po ukończeniu stu lat nadal pracowała, projektowała i pojawiała się w kampaniach. W 2022 roku do sprzedaży trafiła przygotowana wspólnie z nią kolekcja H&M, pełna intensywnych kolorów, wzorów i dużych dodatków, czyli dokładnie tego, z czym przez lata kojarzono jej styl.
Być może właśnie dlatego jej historia stała się czymś więcej niż opowieścią o modzie. Iris Apfel pokazywała, że kreatywność nie ma terminu ważności, a ciekawość świata nie musi kończyć się wraz z kolejnymi urodzinami.
Starzenie się bez przepraszania
W historii Iris Apfel najbardziej fascynujące nie jest jednak to, że po osiemdziesiątce została gwiazdą świata mody. Znacznie ważniejsze jest to, że nigdy nie próbowała udawać kogoś młodszego.
Nie ukrywała wieku. Nie traktowała kolejnych urodzin jak problemu, który należy przemilczeć. Nie próbowała również dopasować się do stereotypowego wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać i zachowywać się starsza kobieta.
Starzenie było dla niej częścią życia, nie jego przeciwieństwem.
W jednym z wywiadów mówiła, że nie chciałaby zatrzymać zegara, bo życie pozbawione zmian byłoby zwyczajnie nudne. W innym przypominała, że osiągnięcie podeszłego wieku jest przywilejem. To podejście wydaje się banalnie proste, ale w kulturze obsesyjnie próbującej zatrzymać młodość wcale takie nie jest.
Zwłaszcza w przypadku kobiet.
Przez lata słyszymy przecież, co wypada w określonym wieku. Jak powinnyśmy się ubierać. Jaką fryzurę nosić. Których kolorów unikać. Kiedy spódnica staje się „za krótka”, makijaż „za mocny”, a człowiek podobno „za stary”, żeby zaczynać coś nowego.
Iris Apfel swoim życiem podważała tę logikę.
Nie dlatego, że ignorowała fakt starzenia się. Przeciwnie, doskonale wiedziała, ile ma lat. Po prostu nie pozwalała, aby liczba zapisana w metryce podejmowała za nią decyzje.
Mając ponad dziewięćdziesiąt lat nadal pracowała. Mając 97 lat podpisała kontrakt z agencją modelingową. Po setnych urodzinach nadal projektowała, współpracowała z markami i pojawiała się publicznie.
Nie chodzi przy tym o to, że każdy człowiek powinien pozostawać aktywny zawodowo do setnych urodzin. To byłoby tylko zastąpieniem jednego społecznego przymusu innym.
Lekcja Iris jest znacznie prostsza.
Dopóki sami chcemy czegoś doświadczać, tworzyć, poznawać, zmieniać albo zaczynać od początku, wiek nie powinien być argumentem, który automatycznie nam tego zabrania.
Można mieć siedemdziesiąt, osiemdziesiąt czy sto lat i nadal być ciekawym świata.
Można zmienić zdanie.
Można nauczyć się czegoś nowego.
Można założyć czerwony płaszcz, ogromne okulary albo pięć bransolet naraz, jeśli właśnie tak mamy ochotę.
Można również nie robić niczego z tych rzeczy.
Najważniejsze, żeby wybór nadal należał do nas.
Czego Iris Apfel może nauczyć nas dzisiaj
Historia Iris Apfel nie jest instrukcją, jak się ubierać. Nie trzeba nosić wielkich okularów, kolorowych płaszczy ani całych stosów biżuterii, żeby coś z niej dla siebie zabrać.
Najważniejsze było coś innego.
Odwaga, żeby mieć własne zdanie. Ciekawość świata. Gotowość do zaczynania nowych rzeczy wtedy, kiedy inni uważają, że jest już na nie za późno. I przekonanie, że nie trzeba dopasowywać się do cudzych wyobrażeń o tym, kim powinniśmy być.
Iris Apfel nie próbowała wyglądać jak wszyscy.
Nie próbowała też żyć tak, jak wszyscy.
Była konsekwentnie sobą i właśnie dlatego została zapamiętana.
Być może wraz z wiekiem najważniejsze nie jest więc to, żeby wyglądać młodziej, nadążać za każdym trendem czy udowadniać komukolwiek swoją wartość.
Może znacznie ważniejsze jest coś prostszego.
Coraz lepiej wiedzieć, co naprawdę lubimy.
Coraz mniej przejmować się tym, czego oczekują od nas inni.
Nie rezygnować z ciekawości.
I zostawić sobie prawo do zmiany, nawet jeśli wydaje nam się, że na pewne rzeczy jest już za późno.
Bo styl rzeczywiście nie ma wieku.
Ale nie ma go również ciekawość świata, kreatywność i potrzeba życia po swojemu.
- Artykuł został pierwotnie opublikowany w lipcu 2016 roku. We wrześniu 2026 roku został gruntownie zaktualizowany i napisany na nowo.
- Zdjęcie: MiamiFilmFestival / Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 2.0