Cała prawda o soli
Ile razy czytaliście lub słyszeliście:
Wybierać powinno się sól niejodowaną, bo ta jodowana ma jodan potasu, który jest szkodliwy. Korzystny jest tylko jodek potasu”.
Pełno tego typu ostrzeżeń.
Jak to jest z tym jodem w soli.
Jak wiadomo, sól często
wzbogaca się w jod, czyli pierwiastek, którego niedobór był bardzo powszechny kilkadziesiąt lat temu. I jodowanie soli pozwoliło na to, że w znacznym stopniu wycofano problem niedoboru jodu.
Tylko często nam się wmawia, że jod w formie jodanu potasu, czyli postaci, która jest dodawana do soli, jest dla nas niekorzystny, gdyż tarczyca nie może go przetwarzać, a ponadto że jest on – rzekomo – szkodliwy. Przyjrzyjmy się temu tuż po przerywniku reklamowym…
Dlaczego jodan zamiast jodku?
Formą chemiczną jodu, którą tarczyca wykorzystuje, jest jodek potasu – dlaczego zatem od dawna odchodzi się od jodowania soli kuchennej jodkiem potasu na rzecz jodanu? To proste, bo:
jodan potasu jest o wiele trwalszy niż jodek potasu.
Jod jest ogólnie związkiem, który łatwo ulega zniszczeniu, dlatego aby sól była realnym źródłem jodu, stosuje się właśnie jodan.
I teraz kluczowa kwestia…
Czy jodan potasu szkodzi?
Jod w postaci jodanu potasu (czyli postaci najczęściej dodawanej do soli) nie jest związkiem toksycznym dla człowieka, jeżeli spożywany jest w ilościach zalecanych.
Oczywiste jest, że gdyby wypić odczynnik chemiczny o tejże nazwie (jodan potasu), to wpłynęłoby to źle na zdrowie, lecz takie zjawisko można zaobserwować po spożyciu wielu innych substancji w formie odczynnika chemicznego.
Prawdą jest zaś to, że jodan potasu nie może być bezpośrednio wykorzystany przez naszą tarczycę. Ale w rzeczywistości nie jest to nic stwarzającego zagrożenie, ponieważ tuż po spożyciu jodan jest przekształcany w naszym ciele do jodku. Przekształcenie to odbywa się dzięki obecnemu w organizmie glutationowi.
Dodam, że takie przekształcenia zachodzące w organizmie, NIE są czymś wyjątkowym. Bo na przykład: witamina D, którą na co dzień suplementujemy, też musi być przekształcona w ciele i odbywa się to m.in. z udziałem magnezu.
Czy mamy wybór?
Spotkałem się z komentarzami, że podejrzane jest to, że wycofano z obrotu sól z jodkiem potasu, zastępując ją solą z jodanem potasu, i że jesteśmy „przymuszani” do spożywania tej drugiej formy jodu.
To prawda, że zdecydowana większość soli jodowanej dostępna w obrocie zawiera jodan potasu. A to dlatego, że jod w tej formie jest po prostu bardziej trwały i kupując taką właśnie sól, mamy większą pewność, że ten jod tam faktycznie jest.
Warto jednak zwrócić uwagę, że nikt nie zakazał dodawania jodku potasu. Dla przykładu, w Rozporządzeniu z dn. 13 marca 2024 r. w sprawie substancji wzbogacających dodawanych do żywności, jest wprost zapisane, że do soli przeznaczonej do spożycia możemy dodawać zarówno jodan, jak i jodek potasu.
Dodatkowo, wbrew obiegowej opinii, w sprzedaży znajdziemy sól, która zawiera jodek potasu, co dowodzi, że nikt takiej soli nie kazał wycofać i że każdy może wybrać odpowiednią dla siebie.
Ciekawostka
Ten niekorzystnie postrzegany jodan potasu ulega przekształceniu do jodku potasu… podczas gotowania żywności.
Na przykład badanie pt. Reduction of iodate in iodated salt to iodide during cooking with iodine… potwierdziło to, że podczas gotowania praktycznie cały jodan potasu w soli jodowanej przekształca się w jodek potasu, czyli formę chemiczną „bliższą” naszej tarczycy.
I o ile jodan potasu w postaci soli kuchennej w torebce jest całkiem trwały, tak pod wpływem przeciwutleniaczy obecnych w żywności, w tym witaminy C i polifenoli, a ponadto kwaśnego środowiska, ulega właśnie przekształceniu do jodków.
Wniosek: sól jodowana zawierająca jodan potasu jest „szkalowana” po prostu bezpodstawnie.
Źródło: dr Bartek Kulczyński


