Teoretycznie odpoczynek jest czymś naturalnym. Człowiek pracuje, wykonuje obowiązki, męczy się, a potem potrzebuje czasu, żeby odzyskać energię. W praktyce wiele z nas ma z odpoczynkiem zaskakująco trudną relację.
Siadamy na kanapie i po kilku minutach przypominamy sobie o praniu. Bierzemy książkę, ale kątem oka widzimy kurz na półce. Idziemy na spacer i zaczynamy myśleć o tym, co jeszcze zostało do zrobienia. Nawet kiedy naprawdę niczego już nie musimy robić, w głowie pojawia się cichy głos: „mogłabym ten czas wykorzystać lepiej”.
I właśnie wtedy okazuje się, że odpoczynek wcale nie zaczyna się w momencie, kiedy przestajemy pracować. Żeby naprawdę odpocząć, trzeba jeszcze pozwolić sobie nie robić niczego produktywnego. A to bywa znacznie trudniejsze.
1. „Najpierw wszystko zrobię, potem odpocznę”
To chyba jeden z najbardziej podstępnych mechanizmów.
Najpierw praca. Potem zakupy. Później obiad, pranie, telefon, mail, dokument, rachunek, coś do posprzątania i coś do przygotowania na jutro. Dopiero kiedy wszystko będzie gotowe, można odpocząć.
Problem polega na tym, że „wszystko” właściwie nigdy się nie kończy.
W domu zawsze znajdzie się coś do zrobienia. W pracy zawsze zostanie kolejna wiadomość. W telefonie kolejne powiadomienie. Jutro zawsze można przygotować trochę lepiej.
Jeżeli odpoczynek ma być nagrodą za całkowicie pustą listę obowiązków, może się okazać, że czekamy na niego całymi latami.
Znacznie zdrowsza wydaje mi się inna zasada:
odpoczynek nie zaczyna się wtedy, kiedy wszystko jest zrobione. Odpoczynek jest jedną z rzeczy, które również trzeba zrobić.
Nie dlatego, że jest produktywny.
Dlatego, że jest potrzebny.
2. Czasem mylimy wartość człowieka z jego użytecznością
Od najmłodszych lat jesteśmy często chwaleni za działanie.
Za dobre wyniki.
Za obowiązkowość.
Za pracowitość.
Za to, że można na nas polegać.
To oczywiście dobre cechy. Problem zaczyna się wtedy, kiedy gdzieś po drodze rodzi się przekonanie, że jesteśmy wartościowi głównie wtedy, kiedy coś robimy.
Wtedy dzień wypełniony zadaniami wydaje się „dobry”, a dzień spokojniejszy potrafi wywołać poczucie zmarnowanego czasu.
Łatwo powiedzieć:
„Dzisiaj nic nie zrobiłam.”
Chociaż tak naprawdę odpoczęłyśmy, przeczytałyśmy kilka stron książki, poszłyśmy na spacer, porozmawiałyśmy z kimś bliskim albo po prostu przez chwilę niczego od siebie nie wymagałyśmy.
Może problem nie polega więc na tym, że nie umiemy odpoczywać.
Może bardziej na tym, że nie nauczyłyśmy się traktować odpoczynku jako pełnoprawnej części życia.
3. Odpoczynek też potrafimy zamienić w zadanie
Współczesny świat ma niezwykły talent do zamieniania wszystkiego w projekt.
Nawet odpoczynku.
Mamy idealną poranną rutynę, idealną kąpiel, idealny spacer, idealny sen, idealną liczbę kroków, idealne ćwiczenia oddechowe i aplikację, która poinformuje nas, czy odpowiednio się zregenerowałyśmy.
I znów coś, co miało przynieść ulgę, zaczyna wymagać wykonania.
Dobrze jest mieć rytuały, które pomagają się wyciszyć. Sama je lubię. Ale odpoczynek nie musi być kolejny raz zorganizowany perfekcyjnie.
Czasem odpoczynkiem jest drzemka.
Czasem serial.
Czasem pół godziny przy kawie.
Czasem ogród.
Czasem spacer.
A czasem siedzenie w fotelu i patrzenie przez okno.
Nie musi być rozwojowy.
Nie musi niczego poprawiać.
Nie musi nawet dobrze wyglądać.
4. Najtrudniej odpoczywa się osobom, które zawsze „ogarniają”
Są ludzie, którzy automatycznie zauważają, co trzeba zrobić.
Pamiętają o terminach.
Organizują.
Pomagają.
Pilnują.
Przewidują.
Jeżeli coś wymaga działania, bardzo często po prostu się tym zajmują.
Takie osoby bywają postrzegane jako niezwykle zaradne i odpowiedzialne. Tyle że ta odpowiedzialność ma swoją cenę.
Kiedy przez lata jesteśmy osobą, która „trzyma wszystko”, bezczynność może zacząć budzić niepokój.
Bo jeśli ja teraz usiądę, kto zajmie się resztą?
Tylko że ciało i psychika nie wiedzą, że jesteśmy niezastąpione. One po prostu wiedzą, kiedy są zmęczone.
I czasem największym wyzwaniem nie jest nauczenie się lepiej organizować obowiązki.
Jest nim zaakceptowanie, że nie wszystko musi być zrobione natychmiast i nie wszystko musi być zrobione przez nas.
5. Poczucie winy nie zawsze oznacza, że robimy coś złego
To bardzo ważne.
Czasem odczuwamy winę nie dlatego, że naprawdę kogoś skrzywdziłyśmy albo zaniedbałyśmy ważny obowiązek.
Odczuwamy ją dlatego, że robimy coś inaczej niż zwykle.
Jeżeli przez wiele lat odpoczynek pojawiał się dopiero po całkowitym wyczerpaniu, wcześniejsze zatrzymanie może wydawać się niewłaściwe.
Jeżeli zawsze byłyśmy dostępne, wyłączenie telefonu może wydawać się egoistyczne.
Jeżeli zawsze pomagałyśmy innym, powiedzenie „dzisiaj nie dam rady” może przez chwilę boleć.
Ale dyskomfort nie zawsze jest sygnałem:
„robię coś złego”.
Czasem oznacza tylko:
„uczę się czegoś nowego”.
6. Można odpoczywać, zanim człowiek się rozpadnie
To chyba zasada, której warto uczyć się jak najwcześniej.
Nie trzeba czekać na całkowite wyczerpanie.
Nie trzeba zasłużyć na wolny wieczór bólem głowy.
Nie trzeba dojść do momentu, kiedy organizm sam zmusi nas do zatrzymania.
Odpoczynek działa najlepiej nie wtedy, kiedy jest akcją ratunkową, ale kiedy jest zwyczajnym elementem codzienności.
Może warto więc zacząć bardzo mało.
Nie od weekendu w spa.
Od piętnastu minut.
Od kawy wypitej bez telefonu.
Od spaceru, podczas którego niczego nie załatwiamy.
Od wieczoru, kiedy nie próbujemy jeszcze „na szybko” zrobić trzech rzeczy na jutro.
Od decyzji:
na dzisiaj wystarczy.
Odpoczynek nie jest przeciwieństwem dobrego życia
Przez długi czas można żyć w przekonaniu, że prawdziwe życie odbywa się wtedy, kiedy działamy.
Pracujemy.
Tworzymy.
Pomagamy.
Podróżujemy.
Robimy plany.
A odpoczynek jest jedynie przerwą pomiędzy ważniejszymi rzeczami.
Coraz mniej w to wierzę.
Bo życie odbywa się również wtedy, kiedy siedzimy spokojnie przy stole.
Kiedy śpimy.
Kiedy spacerujemy.
Kiedy niczego nie osiągamy.
Kiedy przez godzinę nie jesteśmy nikomu potrzebne.
Być może właśnie wtedy uczymy się czegoś bardzo ważnego:
że nasza wartość nie znika tylko dlatego, że przestałyśmy na chwilę coś robić.
Nie trzeba mieć pustej listy obowiązków.
Nie trzeba wszystkim odpowiedzieć.
Nie trzeba skończyć całego świata do wieczora.
Niektóre rzeczy naprawdę mogą zaczekać do jutra.
A czasami najlepszym, co możemy zrobić dzisiaj, jest po prostu pozwolić sobie odpocząć.
Bez tłumaczenia.
Bez zasługiwania.
I bez poczucia winy. 🌿
Miłego odpoczynku
Iwona