Dlaczego szpilki wciąż robią takie wrażenie?
Moda zmienia się nieustannie. Pojawiają się nowe fasony, sneakersy wchodzą do eleganckich stylizacji, baleriny regularnie wracają do łask, a wygoda stała się jednym z najważniejszych kryteriów przy wyborze obuwia.
Mimo to szpilki wciąż pozostają wyjątkowe. Nie dlatego, że każda kobieta powinna je nosić. I nie dlatego, że bez nich nie można wyglądać kobieco.
Ich fenomen wynika przede wszystkim z tego, jak zmieniają sposób, w jaki wygląda i porusza się sylwetka.
Uniesiona pięta optycznie wydłuża nogę, zmienia ustawienie stopy i wpływa na sposób chodzenia. Sylwetka wydaje się bardziej wyprostowana, a prosty strój potrafi natychmiast nabrać bardziej eleganckiego charakteru.
Jeansy, biały T-shirt i dobrze dobrane szpilki mogą wyglądać zupełnie inaczej niż ten sam zestaw noszony ze sportowymi butami. Ani lepiej, ani gorzej. Po prostu inaczej.
I właśnie ta zdolność do zmiany charakteru stylizacji jest jedną z największych sił szpilek.
Skąd właściwie wzięła się szpilka?
Samo określenie stiletto pochodzi z języka włoskiego i oznacza rodzaj cienkiego sztyletu.
Podobieństwo nie jest przypadkowe. Wąski, wysoki obcas rzeczywiście przypomina jego smukłe ostrze.
Historia wysokich obcasów jest jednak znacznie dłuższa niż historia współczesnej szpilki. Obuwie na podwyższeniu przez wieki pojawiało się w różnych kulturach i, co ciekawe, początkowo nie było wyłącznie elementem kobiecej garderoby.
Szpilka w formie, którą znamy dzisiaj, zaczęła robić karierę przede wszystkim w latach 50. XX wieku.
O autorstwo nowoczesnego cienkiego obcasa rywalizują w historii mody nazwiska kilku wielkich projektantów, przede wszystkim Rogera Viviera i Salvatore Ferragamo. Rozwój technologii produkcji, w tym zastosowanie metalowego wzmocnienia wewnątrz obcasa, umożliwił stworzenie bardzo wysokiego i jednocześnie niezwykle smukłego obcasa.
Roger Vivier współpracował z Christianem Diorem i to właśnie projekty powstające w tym środowisku pomogły wypromować charakterystyczny wysoki obcas na międzynarodowych wybiegach.
Później pokochały go gwiazdy kina. Marilyn Monroe, Sophia Loren czy Elizabeth Taylor pomogły utrwalić wizerunek szpilek jako symbolu elegancji i zmysłowości.
I choć od tamtej pory moda zmieniła się wielokrotnie, ten symbol pozostał.
Dlaczego sylwetka w szpilkach wygląda inaczej?
Nie jest to wyłącznie kwestia wyobraźni. Wysoki obcas zmienia pozycję stopy i sposób ustawienia całego ciała.
Pięta zostaje uniesiona, noga optycznie się wydłuża, a łydka jest wyraźniej zarysowana. Zmienia się także sposób stawiania kroków. Dlatego osoba w szpilkach często porusza się inaczej niż w płaskich butach.
Ważna jest jednak wysokość obcasa. Nie zawsze najwyższa szpilka daje najlepszy efekt.
Znacznie ważniejsze są proporcje buta, kształt noska, wysokość podbicia oraz dopasowanie do konkretnej stopy i sylwetki.
Czasem elegancki obcas o wysokości 6 czy 7 centymetrów wygląda znacznie lepiej niż ekstremalna dwunastocentymetrowa szpilka.
Czy szpilki naprawdę dodają pewności siebie?
Czasami tak.
Strój wpływa na to, jak się czujemy. Każda z nas prawdopodobnie ma ubranie, w którym automatycznie prostuje plecy trochę bardziej. Może to być marynarka, dobrze skrojona sukienka, ulubione jeansy, piękna biżuteria albo właśnie szpilki.
Nie dlatego, że ubranie zmienia naszą wartość.
Zmienia raczej sposób, w jaki same siebie w danej chwili odbieramy.
Szpilki mogą dawać poczucie elegancji, wyjątkowości czy zmysłowości.
Dla jednej kobiety będzie to czerwony model na cienkim obcasie. Dla innej klasyczne czarne czółenka.
Jeszcze inna najlepiej poczuje się w płaskich loafersach i nigdy nie będzie miała ochoty zakładać szpilek.
I wszystkie te wybory są równie dobre. Bo kobiecość nie zaczyna się na określonej wysokości obcasa.
Nie musisz czekać na specjalną okazję
Szpilki często kojarzymy z sukienką, weselem, uroczystą kolacją albo eleganckim przyjęciem.
A szkoda.
Jedne z najciekawszych stylizacji powstają właśnie wtedy, gdy zestawiamy je z ubraniami codziennymi.
Proste jeansy, T-shirt, marynarka i szpilki.
Szerokie spodnie i niewielki obcas.
Minimalistyczna sukienka i klasyczne czółenka.
Nie potrzeba skomplikowanej stylizacji.
Czasem but jest właśnie tym elementem, który robi całą resztę.
Pierwsze szpilki? Nie zaczynaj od najwyższych
Jeżeli wcześniej niemal zawsze chodziłaś w płaskich butach, zakup bardzo wysokich szpilek może zakończyć się szybkim rozczarowaniem.
Znacznie lepiej zacząć od obcasa około 5-7 centymetrów.
Warto również zwrócić uwagę na jego szerokość.
Stabilniejszy obcas pozwala łatwiej nauczyć się chodzenia i daje większe poczucie kontroli niż bardzo cienka szpilka.
Dobrym rozwiązaniem mogą być także buty z paskiem stabilizującym stopę.
Najważniejsza zasada brzmi:
but powinien trzymać stopę, a nie odwrotnie.
Jeżeli podczas chodzenia palce kurczowo próbują utrzymać but na nodze albo pięta wysuwa się przy każdym kroku, model prawdopodobnie nie jest dobrze dopasowany.
Przetestuj je zanim wyjdziesz
Piękne szpilki oglądane przez pięć minut w sklepie to jedno.
Kilka godzin chodzenia w nich to zupełnie inna historia.
Dlatego przed pierwszym dłuższym wyjściem warto pochodzić w nowych butach w domu.
Nie przez dwie minuty.
Przez pół godziny.
Potem godzinę.
Zobacz, gdzie pojawia się ucisk, czy stopa się przesuwa i czy jesteś w stanie swobodnie chodzić.
Jeżeli już po kilkunastu minutach marzysz o zdjęciu butów, prawdopodobnie podczas całonocnego przyjęcia nie wydarzy się cud.
Wkładki mogą pomóc, ale nie naprawią złego buta
Żelowe wkładki pod śródstopie potrafią zwiększyć komfort chodzenia na obcasach.
Podobnie jak cienkie zabezpieczenia na pięty czy poduszki zmniejszające przesuwanie stopy.
Warto z nich korzystać.
Nie należy jednak traktować ich jako sposobu na uratowanie źle dobranego obuwia.
Jeżeli but jest za mały, zbyt wąski albo ma nieodpowiednio wyprofilowaną podeszwę, nawet najlepsza wkładka nie sprawi, że nagle stanie się wygodny.
Szpilki są piękne, ale stopy mają własne zdanie
Wysokie obcasy zmieniają rozkład obciążenia stopy.
Im wyższy obcas, tym większa część ciężaru ciała przesuwa się w kierunku przodostopia.
Przy okazjonalnym noszeniu dobrze dopasowanych szpilek dla wielu osób nie stanowi to większego problemu. Wielogodzinne chodzenie na bardzo wysokich obcasach każdego dnia może jednak zwiększać przeciążenie stóp.
Ból nie jest ceną, którą trzeba zapłacić za elegancję.
Jeżeli po godzinie chodzenia każdy krok boli, nie oznacza to, że trzeba „przyzwyczaić stopę”.
Czasami trzeba po prostu zmienić buty.
Na ważne spotkanie wybierz buty, które już znasz
To jedna z najprostszych zasad stylu.
Nie testujemy zupełnie nowych wysokich obcasów w dniu, kiedy mamy prezentację, ważną rozmowę biznesową albo uroczystość, podczas której będziemy przez kilka godzin na nogach.
Jeżeli cały czas myślimy:
oby tylko dojść do tego krzesła,
trudno wyglądać na osobę spokojną i pewną siebie.
Elegancja nie polega na cierpieniu z uśmiechem.
Znacznie lepiej wygląda kobieta swobodnie poruszająca się na siedmiocentymetrowym obcasie niż osoba próbująca przetrwać na dwunastocentymetrowych szpilkach.
Najbardziej kobiece buty?
Być może właśnie tutaj przez lata trochę się pomyliliśmy.
Szpilki mogą być piękne.
Zmysłowe.
Eleganckie.
Mogą poprawić proporcje sylwetki i kompletnie odmienić prostą stylizację.
Ale nie są miarą kobiecości.
Kobieta w sportowych butach nie jest mniej kobieca niż ta w czerwonych szpilkach.
I odwrotnie.
Nie musimy również nosić wysokich obcasów dlatego, że ktoś inny uważa je za atrakcyjne.
Najlepszy powód, żeby je założyć, jest znacznie prostszy:
bo właśnie dzisiaj mamy na nie ochotę.
I może właśnie wtedy działają najlepiej.
Kiedy nie są obowiązkiem.
Są wyborem.