Tuscany
INNE

LA MIA TOSCANA

Dzień przywitał nas tradycyjnie upalnymi promieniami słońca. Już o 8.00 rano temperatura wynosiła 27 stopni. Wtedy aż strach było pomyśleć co będzie w południe. Ale z drugiej strony to do Szwecji nie pojechaliśmy a do słonecznych Włoch. Tak więc ciepła kawa, lekkie śniadanie i w niedzielne przedpołudnie, zanim słońce będzie palić uciekliśmy nad wodę. Wszystkie plaże prywatne, tak więc i płatne. Średnio za dzień 20 euro na osobę . Dla gości hotelowych wejście wliczone w cenę pobytu. Godzina 11.00 i temperatura już 33 stopnie. Wszystkie aplikacje pogodowe można wsadzić w nos. Nic sie nie sprawdza. Na plaży byliśmy 4 godziny i w zupełności wystarczy. Potem dodatkowo basen i jakuzi.
Spacer po Lido di Camaiore ok. 13.00 to istna katastrofa. Gorączka afrykańska, pustki w miasteczku i pozamykane reastauracje. Co się dziwić, tu życie zaczyna się po 18.00. Wieczorem tłok wszędzie. Sklepy, restauracje i bary zapchane. Brakuje miejsa w pizzerniach, lodziarniach i restauracjach. Ceny Niestety nie jest tu tanio. A wręcz powiem, że bardzo drogo. Im dalej oddalamy się od Camaiore tym taniej. Ale jak dobrze poszukamy to tutaj za 2 gałki lodów zapłacisz 3 euro. Za pizzę 35 cm okolo 8 €. Litr wody mineralnej 1,5 €. Ale najlepiej zaopatrzyć się w nią w markecie wtedy zgrzewka 1,5 litrowej wody juz za 3 € Ciuchy Made in Italy w cenach nadwyraz atrakcyjnych. Letnią szafę zapchać można po same brzegi. Dla przykładu: Letnie sukienki 8-12 € Krótkie spodenki 1 -4 € Bluzki 3 – 5€ Letnie buty 5 – 12 € Tutaj jak i chyba w całej Italii, strasznie drogie paliwo. Za 1 litr “95” najtaniej zaplaciliśmy 1,70 €. A tak to około 2€ Owoce i warzywa pochodzenia Italia tanie, ale pod warunkiem, że kupione w markecie lub małym sklepiku. Można jeść do oporu. Wino wytrawne 3-5 €. Spacer wieczorem po Camaiore najprzyjemniejszy. Polaków tu jak na lekarstwo. Przez 2 dni spotkaliśmy tylko 1 rodzine z Polski i jedną miejscową Polkę, mieszkającą tu 30 lat. To ona dużo nam opowiedziała o miejscach, które warto zobaczyć. Więc od jutra zaczynamy malutką podróż po Rivierze Toskańskiej. W planach Pisa.


Iwona S.

MY GREY MOON  nie jest i nie będzie blogiem zawierającym narzucone i wygodne informacje dla czyjegoś widzi mi się. Jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną naukę, technikę, badania oraz  wiedzę i doświadczenie autorki rodzą się treści  indywidualne, czasami może niekomfortowe czy kontrowersyjne, wzbudzające złość, odrazę a nawet zazdrość.  Dla mnie ważne jest to,  czego doświadczyłam i co sprawdziłam i czym mogę się podzielić, by pomóc lub przynajmniej spróbować .  Inaczej nie będzie.  Uśmiech i zdrowie ludzi jest dla mnie największą nagrodą. -Iwona Sarnicka-

Dodaj komentarz, opinię, propozycję: